piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział Dziewiąty

Rozdział Dziewiąty

-Nie masz nic lepszego do roboty? -spytałam, wywracając oczami.
Malik podbiegł do stalowej kraty i wpatrywał się we mnie.
-Wpłacę za ciebie kaucje. Wszystko będzie dobrze -chciał mnie uspokoić.
-Będzie dobrze jak się stąd, łaskawie ulotnisz -nie szczerze się uśmiechnęłam.
Malik popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
-Chyba coś powiedziała cioto -chrząknął Brooks.
Chłopak podszedł do Brooks'a ze wściekłością w oczach.
Złapał go za koszulkę i przycisnął do ściany.
-Zamknij swoją mordę i nie mów mi co mam robić psie -napluł mu w twarz.
Faceci... Świnie z której strony, by nie patrzeć.
Gliniarz (Brooks) zasadził mulatowi lewego sierpowego.
Malika odrzuciło na bok, ale już po chwili siedział na Brooks'ie i okładał go po twarzy.
Szarpali się, obijali o ściany, kopali po brzuchu.
Co chwilę upadali na podłogę, krew lała się im z nosa.
Smith nie mógł zareagować, bo sam zostałby wciągnięty do bijatyki.
W powietrzu było czuć pot i siarczysty zapach krwi.
Cała ta szamotanina trwała w nie skończoność, a ja nie mogłam znieść wydawanych przez nich krzyków.
Zabrałam klucze (od celi) Smithowi, który stał tuż przy kracie.
Otworzyłam celę i wybiegłam z niej.
Podeszłam do bijących się chłopaków.
-Uspokójcie się do cholery! -krzyczałam.
Promile alkoholu dawały o sobie znać, a szum w mojej głowie nie chciał ustąpić.
Mimo tego próbowałam ich rozdzielić.
Nic z tego. Jak grochem o ścianę. 
-Odpierdol się w końcu! -powiedział któryś z nich.
Nagle coś uderzyło mnie w szczękę.
Przed oczami miałam tylko kolorowe plamy.
W ustach poczułam metaliczny smak krwi...

Zayn's POV
Acai z zawrotną prędkością upadła na podłogę.
Z ust polała się jej krew.
Nie do końca było pewne kto ją uderzył.
-Ja pierdole! Czy ty jesteś jakiś nienormalny?!!! -wydarł się na mnie ten chłopaczyna.
-Słuchaj cioto. Jak nie u miesz się bić to nie moja sprawa. Ale po cholerę ją uderzyłeś?! - cały kipiałem złością.
To na pewno nie ja. 
Nie mógłbym jej uderzyć.
Nie jestem jakimś damskim bokserem.
-Do reszty was popierdoliło?! Zachowujecie się jak dzieci! Nie widzicie, że któryś z was połamał jej szczęke! - ten drugi wymachiwał rękami.
Kurwa faktycznie. Acai leży jak zabita.
Po ściane spływa stróżka krwi.
Zabiję tego pieprzonego gliniarza!
Nie Malik spokojnie. Jesteś boski.
Uspokuj się. 
-Dobra dzwoń po karetkę -rzucił od niechcenia koleś, który się ze mną bił.
***
Acai POV
Otworzyłam oczy. 
Cholernie bolała mnie głowa.
Znajdowałam się w szpitalu.
Biały, biały, sprany biały, brudny biały...
Wszędzie kurwa biało!
Aż się zrzygać można.
A tak w ogóle to, co ja tu robię?
-Acai! Dzięki Bogu! Żyjesz -do sali wbiegł Brooks.
Chciałam coś powiedzieć. Ale co to?
O super! Nie mogę ruszać szczęką.
------------------------------------------------------------------------------------
Miałam mały urlop. 
Jak widać to dzięki niemu napisałam ten rozdział.
Czasami poprostu trzeba się oderwać, wyłączyć i pomyśleć trochę.
Dobrze zrobiła mi ta przerwa.
I nie obrażajcie się na mnie, bo ten urlop był mi bardzo potrzebny.
Jak powietrze! 
Jestem śmiertelnie poważna. 
Nie żartuję sobie.
Poprostu miałam za dużo na głowie... 
Nie spawdzałam błędów.

4 komentarze

  1. O kuźwa...Widzisz? Przestałam przeklinać! :P Doceniam to naprawdę mocno, że dodałaś po tym twoim stanie depresyjnym :D hahahaha będę prawić Ci więcej kazać :) wracając do rozdziału :P zajebiście opisałaś ich walkę..dlaczego zajebiście? Bo różni się od tych wszystkich walk..o których sie czyta w fanfiction..już nie lubię Brook'sa w twoim opowiadaniu bo nazwał Zayna ciotą <3 co jeszcze wpadło mi w oko? To, że Malik i Jai (nie wiadomo który) uderzyli Acai podczas bójki :D hihi^^ świetny..mimo, że znalazłam parę błędów...ale jeszcze go nie sprawdzałaś więc wybaczam :* uwielbiam moment, w którym Acai wychodzi z celi hahaha :P a ten drugi policjant mógłby ich rozdzielić...no..ale ...po co?! co za szczyl! hihi...skoro masz mały zapasik w pisaniu..to chyba rozdzialik ujawi się wcześniej? xD i jak jeszcze raz powiesz mi, że nie potrafisz pisać to nasza cała "mafia" złoży ci lanie :P n i gdzie do kuźwy jest Malik? Dlaczego Jai siedzi obok niej w szpitalu? Dziękuję, że przerwałaś urlop :D hihi..kocham cię! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział wyszedł extra :) Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej ! :-D widzę że spełniłaś nasze prośby o mordobicie :-)
    Tylko jednego nie rozumiem. Jak można bić dziewczynę ?
    Rozdział super nie za długi nie za krótki.
    I co jest z tym Brooksem ? Co on ma do Acai ?
    I dobrze ze nic poważniejszego sie jej nie stało
    Pozdrowionka
    nieelitarnaszkola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej Wiki!
    Jezu, ale się w tym rozdziale działo ;o bijatyka i w ogóle. Ale najlepszy był ten policjant stoi a Acai sama musi sobie otworzyć drzwi xD no jak tak można? On jest potworem ! Ale dobrze, że Acai żyję. Oby szybko wyzdrowiała.
    Pozdrawiam i życzę weny
    Niepowtarzalna xx

    OdpowiedzUsuń