-Co się tak śmiejesz? -zapytałam go.
-Pierwszy raz widzę u ciebie takie poczucie humoru -odparł, a uśmiech nawet na chwilę, nie schodził z jego twarzy.
Pokazał się z innej strony. Tej mniej nachalnej i władczej.
Był nawet uprzejmy i dość powściagliwy.
Ale to złapanie mnie u dołu pleców... Ugh...
Jeszcze chwila i uszczypnąłby mnie w tyłek!
-Podobasz mi się taka -wyszeptał mi do ucha, poprzednio się nachylając.
No i wrócił Pan zwany dupkiem.
-Idę zapalić -nerwowo wypuściłam powietrze z płuc.
Wstałam z drewnianego krzesła i wyszłam na zewnątrz.
Ten koleś ma chyba rozdwojenie jaźni*!
Co chwilę wyłazi z niego chłoptaś z rynsztoku.
Nawet nie palę.
Powiedziałam to, żeby mieć pretekst do wyjścia.
A poza tym nie stać mnie na to.
Taka jest prawda.
Jestem spłukana, jak cholera.
Mam przy sobie jedynie dziesięć dolarów.
A jeśli on okaże się taką świnią i będę musiała za siebie zapłacić?
Ja pierdole...
Muszę stąd spieprzać. Teraz.
Zayn's POV
Czekałem na Acai już jakieś piętnaście minut.
Ile można palić jednego papierosa?
Zraniłem jej ego, że aż tak bardzo się zestresowała?
A może się mnie przestraszyła?
Naprawdę jestem aż tak straszny?
Może coś źle zrozumiała?
Muszę jej poszukać.
Wyszedłem na zewnątrz.
Zacząłem okrążać restaurację.
Samochód na swoim miejscu, jej sweter jest w środku, nic nie zginęło.
Ale po niej nie ma śladu. Nigdzie.
Cholera! Spieprzyła mi!
***
Siedziałam na przystanku autobusowym.
Doszłam aż tutaj.
Dobrze, że mam te dziesięć dolarów.
Wystarczy na bilet.
Autobus zjawił się równo o 12.00.
Punktualnie.
Weszłam do pojazdu, zapłaciłam za bilet i usiadłam na miejscu.
Prędkość nie była zbyt duża, ale mimo to autobus przemieszczał się dość szybko.
Nie miałam nawet pojęcia kto siedzi obok mnie.
-Ładnie tak spieprzać z pierwszej randki? -Malik uniósł jedną brew.
-Co ty tu kurwa robisz?! -odskoczyłam na bok, jak oparzona.
Brunet zaśmiał się i wyciągnął kluczyki od auta.
-Mój Mustang jest szybszy niż ten stary autobus. Kotku. -postawił nacisk na słowo "kotku".
Pieprzony bogacz, co nawet od podcierania swojej dupy ma służących.
-Taaa. Jak się śpi na pieniądzach tatusia, to nie ma się co chwalić. I nie jestem żadnym pierdolonym kotkiem -wysyczałam przez zęby.
Chłopak spojrzał na mnie wzrokiem pełnym pogardy.
'Znalazł się sędzia.'
Opowiedziałam mu tym samym.
Nienawidzę pełnoletnich gości, którzy swoje życie uzależniają od finansów swoich rodziców.
To jakby trzymać się gałęzi, która zwisa z urwiska, a ty razem z nią.
Niestabilne źródło dochodów.
-Pierwszy raz widzę u ciebie takie poczucie humoru -odparł, a uśmiech nawet na chwilę, nie schodził z jego twarzy.
Pokazał się z innej strony. Tej mniej nachalnej i władczej.
Był nawet uprzejmy i dość powściagliwy.
Ale to złapanie mnie u dołu pleców... Ugh...
Jeszcze chwila i uszczypnąłby mnie w tyłek!
-Podobasz mi się taka -wyszeptał mi do ucha, poprzednio się nachylając.
No i wrócił Pan zwany dupkiem.
-Idę zapalić -nerwowo wypuściłam powietrze z płuc.
Wstałam z drewnianego krzesła i wyszłam na zewnątrz.
Ten koleś ma chyba rozdwojenie jaźni*!
Co chwilę wyłazi z niego chłoptaś z rynsztoku.
Nawet nie palę.
Powiedziałam to, żeby mieć pretekst do wyjścia.
A poza tym nie stać mnie na to.
Taka jest prawda.
Jestem spłukana, jak cholera.
Mam przy sobie jedynie dziesięć dolarów.
A jeśli on okaże się taką świnią i będę musiała za siebie zapłacić?
Ja pierdole...
Muszę stąd spieprzać. Teraz.
Zayn's POV
Czekałem na Acai już jakieś piętnaście minut.
Ile można palić jednego papierosa?
Zraniłem jej ego, że aż tak bardzo się zestresowała?
A może się mnie przestraszyła?
Naprawdę jestem aż tak straszny?
Może coś źle zrozumiała?
Muszę jej poszukać.
Wyszedłem na zewnątrz.
Zacząłem okrążać restaurację.
Samochód na swoim miejscu, jej sweter jest w środku, nic nie zginęło.
Ale po niej nie ma śladu. Nigdzie.
Cholera! Spieprzyła mi!
***
Siedziałam na przystanku autobusowym.
Doszłam aż tutaj.
Dobrze, że mam te dziesięć dolarów.
Wystarczy na bilet.
Autobus zjawił się równo o 12.00.
Punktualnie.
Weszłam do pojazdu, zapłaciłam za bilet i usiadłam na miejscu.
Prędkość nie była zbyt duża, ale mimo to autobus przemieszczał się dość szybko.
Nie miałam nawet pojęcia kto siedzi obok mnie.
-Ładnie tak spieprzać z pierwszej randki? -Malik uniósł jedną brew.
-Co ty tu kurwa robisz?! -odskoczyłam na bok, jak oparzona.
Brunet zaśmiał się i wyciągnął kluczyki od auta.
-Mój Mustang jest szybszy niż ten stary autobus. Kotku. -postawił nacisk na słowo "kotku".
Pieprzony bogacz, co nawet od podcierania swojej dupy ma służących.
-Taaa. Jak się śpi na pieniądzach tatusia, to nie ma się co chwalić. I nie jestem żadnym pierdolonym kotkiem -wysyczałam przez zęby.
Chłopak spojrzał na mnie wzrokiem pełnym pogardy.
'Znalazł się sędzia.'
Opowiedziałam mu tym samym.
Nienawidzę pełnoletnich gości, którzy swoje życie uzależniają od finansów swoich rodziców.
To jakby trzymać się gałęzi, która zwisa z urwiska, a ty razem z nią.
Niestabilne źródło dochodów.
-Przynajmniej mam pieniądze -wymruczał pod nosem.
-Co ty powiedziałeś?! -wykrzyczałam. -Ty pierdolony chuju! -uderzyłam go w twarz.
Łzy cisnęły mi się do oczu. Dlaczego?
-Jak możesz? -spytałam bardziej spokojnie.
Patrzył na mnie ze strachem w oczach.
Strachem wyrytym w jego duszy, jak napis na nagrobku.
Miejsce gdzie padło uderzenie, robiło się fioletowe.
Pierwszy raz poczułam tak wielka siłę.
Napchaną nienawiścią i żalem. Siłą bez kontroli.
Nie do opanowania.
-Przepraszam. -szepnął minimalnie rozchylając usta.
"Przepraszam" niczego nie naprawi, straciłeś mnie.
Pojazd zatrzymał się.
Zniknęłam, jak każda kolejna kropla alkoholu w moich ustach...
*Rozdwojenie jaźni -choroba polegająca na posiadaniu dwóch osobowości. Często sprzecznych ze sobą. Mogą się one zamieniać w każdym momencie życia osoby.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział dedykowany jest dla Niepowtarzalnej.
Było opóźnienie, wiem.
Ale na szczęście rozdział napisałam :)
Nie mam wam zbyt dużo do przekazania, więc życzę wam miłego czytania.
Było opóźnienie, wiem.
Ale na szczęście rozdział napisałam :)
Nie mam wam zbyt dużo do przekazania, więc życzę wam miłego czytania.
Dziękuję za dedyk ;* rozdział wyszedł Ci wspaniały czekam z niecierpliwością na następny!
OdpowiedzUsuńTen Malik to paskudna świnia(w twoim opowiadaniu tak to ko kocham XD) jak on mógł jej to zrobić i później powiedzieć tylko zwykłe przepraszam? ! Ugh mogła go pobić zasłużył sobie na to!
Pozdrawiam
Niepowtarzalna xx
haha :) <--początek !
OdpowiedzUsuńczy go posrało?! <---końcówka!
haha taki skrót moich uczuć. Podoba mi się nagły wybuch dziewczyny..żadnych ceregieli...tylko od razu w ryj :) no i prawidłowo..pieprzony, bogaty dupek z kasą :P ale i tak go kocham ;p a to jak usiadł obok niej w autobusie..bezcenne :) zastanawia mnie skąd znasz takie słownictwo: "chłoptaś z rynsztoku" ? o ja...czuję się przy tobie biedna...ja nie potrafiłabym na poczekaniu napisać takich słów..hyhy..nadal muszę nad sobą pracować :) ale wróćmy do Ciebie :)
mam nadzieję, że dodasz jakiś prezent 24 grudnia :) czujesz to?! nasze pierwsze święta na blogu :) jejkuu^^ hyhy jaram się tym :*
Oczywiście prezent=rozdział xx
Kocham i mimo, że spotkamy się w święta życzę Ci pogodnych, w rodzinnym gronie, radosnych świąt...byśmy tak jak zawsze mogły spotkać się u dziadków i porozmawiać i pochwalić się prezentami...Naprawdę to uwielbiam^^ :) Życzę tego również twoim bohaterom :) poczułam święta:) Kocham Cię i życzę Ci w nowym roku jak największych sukcesów :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHuuhu jaki rozdzial ♥ jak zwykle cudny :) zawsze po twoich rozdziałach chcialabym wiecej te opowiadanie jest mega mega wyciągając az sie oderwac nie mozna :D Kurcze wspolczuje życia dla glowej bohaterki krótko mówiąc ma przejebane :/ A Malik to frajer na kazdym kroku pokazuuje ile to ma hajsu ygh jaki typ ale z drugiej strony jakby mial ja w dupie to by nie pojechal za nia. A ty kochana ruszaj ten tyleczek i pisz rozdzial nastepny :D aby szybko. Do następnego :***
OdpowiedzUsuńŚwietny :) Czekam na next :)
OdpowiedzUsuń