wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział Ósmy

Policjanci zaprowadzili mnie do celi.
Znów ta sama, co sześć lat temu.
Dobrze znam to tymczasowe, prostokątne więzienie.
Grube, betonowe mury, kraty na oknach, mosiężne drzwi.
A do tego jeden materac i klozet.
Nic więcej oprucz padającego światła księżyca.
Okno to jedyny tu kontakt ze światem.
Jest jak kałuża na Saharze.
Bez niego sześć lat temu oszalałabym.
Może się to wydawać nienormalne, wręcz absurdalne. Ale taka jest prawda.
Czułam się wtedy jak zwierzę.
Owładnięta zmysłami i instynktem.
Nie raz próbowałam się wydostać.
Rozbić kulo-odporną szybę.
Jednym słowem -uciec.
Znów ta sama historia.
Łapią mnie, bądź to ja się poddaję, a na koniec próbuję ucieczki.
Zawsze jest tak samo.
Sama nie wiem dlaczego jestem, aż tak głupia, żeby uciekać.
Muszę odsiedzieć swoje.
Odkupić grzechy, zapłacić za błędy.
Tak jest zbudowany ten świat.
Robisz błąd? To zapłać. Nie chciałeś? Trudno, zapłać. Nie wiedziałeś, że tak nie wolno? Oh, jaka szkoda. ZAPŁAĆ.
Ziemia. Jedyna suka, której wszyscy potrzebują.
Całe te niewiarygodne zdarzenia, cudy, wypadki i zgony to nie przypadek.
Wszystko zostało idealnie zaplanowane, przez jakiegoś pieprzonego egoistę, który sądzi, że właśnie ty musisz dzisiaj stracić pracę.
Albo złamać nogę, bądź potrącić kogoś na pasach, bo dziecko nie dało ci spać.
Dzisiaj to ja padłam jego ofiarą.
Schlałam się i dałam złapać.
Ma to też plusy.
Nie będę przynajmniej widywała tego bogatego dupka.
Kiedy coś mówił to słyszałam tylko :
Bla, bla, bla, kasa, jestem taki bogaty, bla, bla, bla, ja przynajmniej mam pieniądze, kasa.
I nic więcej. Zniszczył go ten hajs.
Nadmiar pieniędzy i stajesz się jebanym, zgorzkniałym egoistą.
Jesteś jak ten pieprzony bóg.
Możesz wszystko. A po kilku latach.
Zostaje tylko kasa.
Nie masz żadnego przyjaciela, nawet własny pies nie chce na ciebie spojrzeć.
Odchodzisz w nie pamięć.
Więc wybieraj : pieniądze i samotność, czy ubóstwo i kochająca rodzina?
O nie, nie, nie.
Nie posiadamy pakietu w innych zestawieniach.
No chyba, że woli Pan samotność i ubóstwo.
Wybieraj. Dzwudziestoletni człowieku, co nie masz pojęcia o życiu.
Naszym problem jest to, że dajemy wybierać nieodpowiednim ludziom.
Zbyt młodym, zbyt głupim i niedoświadczonym.
Ja wybrałam. Pakiet numer trzy.
Samotność i ubóstwo.
Najgorszy ze wszystkich.
Straciłam wszystko co miałam.
Teraz pozostało mi tylko wsiąść do autobusu nr 666 Piekło.
***
Siedziałam przy ścianie, wpatrując się w malutkie okno. 
Zegar wybijał 24.00, godzinę duchów.
Ktoś wszedł do posterunku policji.
-Starszy sierżant Smith. W czym mogę słóżyć? -zapytał jeden z glinarzy.
Zza ściany wychylił się przystojny i umięśniony chłopak.
Był brunetem, tak jak Malik.
Ugh wszystko mi o nim przypomina...
-Widzę, że poprawie zapamiętałeś procedury Smith. Ale chyba zapomniałeś o czymś -chłopak oparł się o ścianę.
Nosił jeansy, białą koszulkę na ramiączka i koszulę w czerwono-czarną kratę, uwiązaną na jego talii.
Na szyi miał nieśmiertelnik.
Czysty Malik, tylko że styl ma inny.
Jednym słowem jest lepszy.
-Brooks? Z wydziału zabójstw? Ale po co ty tu, i jak tutaj TY??? -nie mógł złożyć zdania.
Wydział zabójstw?
-Mamy trupa Smith -powiedział bardzo poważnie.
Brooks popatrzył na mnie chwilę i podszedł bliżej.
-A co tutaj robi taka ślicznotka? -zapytał z cwaniackim uśmieszkiem na ustach.
Nienawidzę tego uśmiechu.
-Z psami nie gadam -wysyczałam.
Nie mam zamiaru się mu tłumaczyć.
Niech się domyśli, że ta "ślicznotka" pójdzie do pierdla.
Kradzieże, rozboje, długi... Nazbierało się tego trochę.
-Acai! -usłyszałam znajomy mi głos.
Tylko jego tutaj brakowało...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział jest krótki, wiem. Ale nie mam weny jakoś ostatnio.
Dziękuje tym, którzy skomentowali poprzedni rozdział :)
To zawsze motywuje do działania :)
Życzę wam wesołego sylwestra (tylko nie szaleć zbyt bardzo :P).
I mam nadzieję, że dotrwacie do 24.00 !!!
Ps. Dodałam nowego bohatera.

4 komentarze

  1. Fight! Fight! Fight!
    Będą się bić! :3
    o Acai ! :P
    Nie wiem na kogo stawiać xd
    Kocham i Malika i Jai'a Brooksa :P
    W sylwestra będzie grubo :D
    Moje zamiłowanie do tego opowiadania kwitnie z każdym rozdziałem^^
    Pozdrawiam^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Wiki!
    Bosz niech oni się o nią pobiją! Będzie się działo! Acai jak zwykle w tym rozdziale była świetna. Nikt by jej nie podrobił. Najbardziej ciekawi mnie ten nowy bohater :3 wydaje się spoko, ale jest gliną. Mam nadzieje, że dobrze to wykorzystasz no ba przecież ty byś coś źle zrobiła? Wątpię. Jednym słowem czekam na następny rozdział. Weny życzę !

    Pozdrawiam
    Niepowtarzalna xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Super genialne :-D daje nielego kopa to twoje pisanie :-) i KOCHAM te wszystkie przemyślenia Acai <3 serio :-* i może z tą bójka to fajny pomysł ale jak nie wypali to nic ;-) chociaż nie dadzą sobie troche w mordę :-D
    Hahhhhaha
    Pozdrawiam
    I zapraszam do mnie na 18 rozdział
    nieelitarnaszkola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń