środa, 3 grudnia 2014

Rozdział Czwarty

Delikatnie muskałam gładką, różową powierzchnię.
Wilgotna, lekko popękana, ale mimo tego idealna.
Pachniała cudownie, smakowała tak samo.
A ja cały czas posuwałam się dalej i dalej i dalej...
-Gdzie można dostać tak świeże nektarynki? I do tego różowe? -spytałam, wgryzając się w owoc.
-Sam je choduje. Mam sad, to znaczy mój ojciec ma sad. -uśmiechnął się krzywo i zaczął oglądać małą figurkę na stoliku kawowym.
'Wpuściłaś obcego faceta do mieszkania?! Oszalałaś?!!!'
Miał jedzenie, trochę kasy i oczywiście wszedł tu mimo mojej woli.
Wydaje sie być miły.
-Co to? -podniósł białą kopertę ze stolika.
-Nic! -podbiegłam do niego, chcą wyrwać list z jego ręki.
-Wypowiedzenie z pracy? -zmarszczył brwi.
Małe zmarszczki pojawiły się na jego czole.
-Nie twój interes. -wyrwałam mu kopertę z ręki.
Nie chcę, żeby kto kolwiek się o tym dowiedział.
Już uważają mnie za pijaczkę, a jeśli ktoś inny dowiedziałby się, że straciłam pracę...
Nawet nie chcę o tym myśleć.
'Nieźle tego pilnujesz. Już się ktoś dowiedział.'
-Gdzie pracowałaś? -spytał zabierając mi kopertę.
-Co cię to obchodzi? -wywróciłam oczami.
Mulat zerkał raz na mnie, raz na wypowiedzenie i tak ciągle.
Kawowe teńczówki zrobiły się jeszcze ciemniejsze, a źrenice momentalnie się powiększyły.
-Dostawałaś równo dwadzieścia osiem dolarów tygodniowo?! -uniósł brwi w zdziwieniu.
"Dwadzieścia osiem".
Ta liczba będzie prześladować mnie do końca życia.
Dwudziesty ósmy Grudnia. Data spoczynku moich uczuć.
Dwudziesty ósmy Czerwca.
Data spoczynku moich rodziców.
Dwadzieścia osiem złamań po wypadku.
Dwadzieścia osiem dolarów wypłaty...
-Z czego się utrzymujesz? -spytał lekko podenerwowany.
-Mam warsztat, ale... -wzięłam głęboki oddech.
-Ta rudera na dole?! Oszalałaś kobieto?! -krzyknął na mnie.
I bum! Warstwa zewnętrzna rozsypała się, jak milion szklanym kuleczek.
Odłamki "miłego chłopaka" leżały gdzieś w kącie, a on sam stał się bombą zegarową.
'Nie oceniaj książki po okładce.'
Kostium "gentelmana" został rozdarty przez furię i wściekłość.
Czar prysł.
-Gdzie pracujesz? -spytał szybko.
-Bakerry street 21, ale co ty chcesz... -podałam mu adres.
-Idę walczyć o twoją wypłatę. -ooo...
Znalazł się książe na białym koniu.
Mulat wyszedł i z impetem zamknął drzwi.
Idzie walczyć o moją wypłatę...
Lepiej przygotuję lód i opatrunki.
Bo jeszcze chłopaka zabiją.
I wszystko będzie na mnie.
Ciekawe, czy da sobie radę...
***
Siedziałam na kanapie z lodem w ręku.
Minęły dwie godziny, a chłopaka nadal nie ma.
'Może naprawdę mu coś zrobili?'
Może tak?
-Kurwa... -brązowooki wszedł do przedpokoju.
-No i jak tam odzyskiwanie mojej wypłaty? -zapytałam sarkastycznie.
Zobaczyłam, że ma podbite oko i siniaka na lewym policzku.
-Wiedziałam. Masz. -pokręciłam głową i podałam mu lód.
Chłopak usiadł na kanapie w salonie.
Przysiadłam się, cały czas wpatrywałam się w jego twarz.
Musieli nieźle go poturbować...
-W tej chwili, nie mam więcej przy sobie. -ze skórzanego portfela wyciągnął pięćset dolarów.
Położył mi je na kolanach.
-Nie potrzebuję twojej łaski. -oddałam mu je spowrotem.
-Nie rozumiesz. -krzywo się uśmiechnął. -To nie łaska. To prezent, taki bezokazyjny.
-Nie chcę twoich pieniędzy. Lepiej już idź. -wskazałam na drzwi wyjściowe.
Mulat wstał i posłusznie wyszedł.
Nie potrzebuję jego pieniędzy. Nie potrzebuję nikogo.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za skończenie poprzedniego rozdziału w takim momencie.
Jeśli któraś z was myślała o cytuję "pocałunku" to z mojej strony taki mały żarcik.
Jak ja to mówię "joke sytuacyjny".
Więc Acai to typ dziewczyny, która ma trochę odmienny pogląd na świat.
Myśli, że zawsze gdzieś kryję się haczyk.
Dla tego tak się zachowuje.
A co do mulata, to chyba wiecie jakie ma zamiary? 
Niestety nie jestem w stanie przewidzieć daty następnego rozdziału, ponieważ wyjeżdżam w ten piątek i nie będzie mnie do soboty.
Nie wiem, czy w tamtej szkole będzie darmowe Wi-fi...
Życzę miłego czytania!!!

2 komentarze

  1. Oh.. GOTH! Cudowny :p kurcze.. Ten chłopak jest taki cudowny :) kocham charakter Acai

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię tego gościa... Denerwujący jest ._. Przykro mi, nic nie poradzę. Ale Acai jest cudna *0* Początek był nieziemski! Wrobiłaś mnie! Jak mogłaś?! :D Ten "pocałunek"... Nektarynka! Boże... Boże, boże, boże! Tylko o tym będę mówić! :P I tak wg nie żałuję, że gościu dostał w pysk. Zasłużył!
    W skrócie: TEN ROZDZIAŁ BYŁ NIEZIEMSKI, OBY TAK DALEJ! <3
    Życzę weny, ślę całusy, czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń